Wiem, że wiele Pań tego filmu nie lubi. Wiem też że jest w nim coś, że dorośli faceci potrafią go oglądać godzinami i się nim zachwycać. A to przecież trwająca prawie pół doby (w wersji reżyserskiej) bajka. Kto czytał książkę ten wie – ten film jest taki jak powinien być. Zrobiony z dbałością o detale i z wielkim szacunkiem dla prozy Tolkiena. Ogromny pokłon należy się wyobraźni Petera Jacksona – reżysera i scenarzysty sagi. Głównie dzięki niemu Władca Pierścieni wygląda nadal świeżo i porywająco, mimo że film już niemłody (pierwsza część wyszła w 2001 roku), a technika filmowa poszła w tym czasie o dwie epoki do przodu. Trwają właśnie pracę nad ekranizacją Hobbita – książki opisującej wydarzenia poprzedzające fabułę Władcy Pierścieni. Ta książka to dopiero bajka – Tolkien pisał ją dla swoich dzieci. Ale za produkcję znów bierze się Jackson a za reżyserię najprawdopodobniej (wyglądający jak brat Jacksona) Guillermo del Toro – ten od Labiryntu Fauna. Faceci znów będą ronić łzy:)
I oczywiście nie należy zapominać, że klimat filmu wpisuje się doskonały soundtrack autorstwa mistrza muzyki filmowej Howarda Shore. Jest to jedna z najpiękniejszych ścieżek dźwiękowych ever – nagrodzona zresztą Oscarem.
Dziś posłuchamy i pooglądamy – jedna z ładniejszych i bardziej wzniosłych scen drugiej części trylogii (Dwie Wieże) i jeden z lepszych utworów z soundtracka do niej. Jeśli ktoś chce posłuchać kawałka bez dialogów i dźwięków z filmu – można kliknąć tuuuuuu.

